Były paczki, słodycze, zabawki, ciuszki, ale mamy nie było. Przez cały rok. Ja musiałam chodzić do zerówki spory kawałek, słuchać dziadków. Żyć nie umierać. Po roku wróciła. Była rodzina i wielka feta. Po czym przeprowadziliśmy się do miasta, tylko z babcią i mamą. Upłynęło trzy miesiące sielanki i mama znowu wyjechała. I tak nieprzerwanie od 12 lat.